Po prostu ja. Zajebisty JA!

Blog o mnie i o moim życiu… ale nie tylko…

Ciemna strona TVP1 I TVP2

Jest 1:11, przeciętny Polak o tej porze śpi, kopuluje z partnerem, albo, chociaż pochłania spore ilości alkoholu na imprezie.
Czego normalny człowiek nie robi o tej porze?
Wiem, wiem – odpowiedzi na to pytanie jest sporo, chociażby takie jak:
- nie bawi się z oposem w chowanego
- nie pije napoju Be Power
- nie czyści wielbłąda
- nie prasuje smokingu
- nie jeździ na wrotkach
… itp.

Jaka może być jeszcze odpowiedź na to jakże mądre i skomplikowane pytanie?
Otóż odpowiadam pełnym zdaniem:
Przeciętny Polak po 1 w nocy nie ogląda telewizji!
Posiadając taką wiedzę zarząd Telewizji Polskiej postanowił wyświetlać w nocy bardzo dobre, a nawet wybitne filmy.

Ja rozumiem, że film “Chłopaki z sąsiedztwa” będąc jedną z najpoważniejszych produkcji kina afroamerykańskiego, nie jest filmem dla każdego, ale nie tylko ja jeden chciałbym go zobaczyć nie zarywając nocy.
Również niekomercyjne, świetne polskie filmy takie jak “Podróże Cafe”, mogą przyciągać widza świetnymi dialogami, wielowątkową fabułą, ciekawym przedstawieniem obrazu patologii, oraz załamanego pryzmatu życia.
Mogą przyciągnąć tymi cechami, ale odstraszają, tak prozaiczną i głupią sprawą jaką jest… późna pora emisji.
Aby nie być gołosłownym sprawdziłem, co jest polecane w programie telewizyjnym.
Na 14 filmów Telewizji Polskiej, 5 rozpisano w ramówce następująco:

Na granicy ryzyka - TVP 1 wtorek 11.11.2008 23:20
“Sommersby” - TVP 1 niedziela 16.11.2008 23:15

Godziny dwóch filmów wymienionych powyżej ja osobiści mogę jeszcze zaakceptować, ale zobaczymy co w kolejnych dniach oferuje nam TVP1 I TVP2:

“Rewolucja” - TVP 1 poniedziałek 17.11.2008 01:10
“Zgromadzenie” - TVP 1 wtorek 18.11.2008 00:30
“Kawa i papierosy” - TVP 2 środa 19.11.2008 00:50

Nie wiem gdzie tu logika, ale przez taki stan rzeczy, już którąś noc w tygodniu spędziłem przed telewizorem.
Oczywiście kończąc oglądanie filmu między 3, a 4 w nocy, a następnie wstając przed 7 rano, ciężko dobrze wypocząć, ale „nie przeciętny” Polak musi się poświęcić.
Dlaczego?
Nie wiem.
Nie wiem, czemu dobre filmy emitowane są o tak późnej porze, natomiast gnioty i chłam można zobaczyć w najlepszych godzinach oglądalności
Nie rozumiem, dlaczego tego typu filmy chowają się wraz z zachodzącym słońcem.
Dlaczego to, co ambitne, uczące i ciekawe nie jest wypychane na światło dzienne?



Narzekamy na… nasza-klasa.pl

Dziwi mnie, że ludzie wiecznie narzekają. Da się im palec, a chcą całą rękę.
Świetnym przykładem są użytkownicy naszej klasy.
Nie mogą oni ścierpieć, że za możliwość oglądania przez 60 dni, 30 osób, które ostatnio odwiedzały nasz profil, nasza-klasa.pl życzy sobie aż… 2 zł brutto. Skandal, 3 grosze dziennie za taką usługę.
Oczywiście nasza klasa powinna być w pełni darmowa, tylko ja się pytam dlaczego?
Studenci zrobili świetny biznes – otworzyli naszą klasę zgarniając miliony, ale też wyświadczyli przysługę społeczeństwu.
Wiele osób przez z pozoru głupi portal, znalazło dawnych znajomych, przyjaciół, miłości.
Wspomnienia, jak i odnowienie kontaktów są bezcenne, jednak wielu tego nie docenia. Na naszej klasie pojawiły się takie oto śmieszne obrazki:

Do tego doszły argumenty w stylu „Jesteśmy osobami publicznymi i mamy prawo patrzeć, kto nas ogląda” – śmieszne.

Nie wszystko, jest darmowe – niektóre rzeczy są, choć inni uważają, że takowe nie istnieją, ale to też temat na osobną notkę.
Jeżeli nie podoba Ci się, że nasza klasa bierze za cokolwiek opłaty, to skasuj profil – będzie Ci prościej.
Nie przejmuj się, że większość Twoich znajomych ma tam konto – jest jeszcze z 20 milionów Polaków którzy nie mają – dołącz do nich!
O naszej klasie w nieco innym świetle mam notkę w przygotowaniu, a ta miała być o czymś innym, ale tak jakoś, jak to mam w zwyczaju, nie dobrnąłem do sedna.
Jednak co ma wisieć – nie utonie i jutro napiszę o tym dlaczego ja narzekam na to co mam poniekąd za darmo.



1 Listopada - święto ograniczonych umysłowo.

Jako, że ostatnimi dniami z okazji święta zmarłych byłem na cmentarzach, pomyślałem, że ożywię trochę mojego umarłego bloga.

Myśli, które mnie to tego skłoniły pojawiły się w mej pięknej głowie, właśnie w tym miejscu, gdzie nie wolno pierdzieć, bekać, śmiać się, a należy oddać się chwili zadumy a i łezka w oku jest mile widziana.
Tak, więc stałem tak nad grobem mojego kochanego dziadka i myślałem, jaki to całe wielkie święto ma sens.
“Jaki to ma kurwa sens” – pomyślałem ponownie i zacząłem rozglądać się w okół.
To jakaś paranoja, aż mi się jeżą włosy pod kolanami.
Mamy w kraju prawie samych katolików. Wszyscy, co roku pięknie śmigają na groby, pokazując, jacy to są porządki, religijni i cacy. Już wolę ateistów, takich jak Wilmore, którzy otwarcie deklarują, co i jak. Chociaż Wilmore na groby pewnie też śmiga – ale mu wybaczam, bo on zapewne również ma wiele (mimo że odmiennych) wątpliwości przekraczając bramy cmentarza.
Do rzeczy - owe święto polega na zapalaniu setek zniczy, lampek, lampionów, świetlików i pewnie też żarówek energooszczędnych, tylko po to, aby… no właśnie PO CO?
Dla oddania pamięci? Nie bardzo rozumiem.
Oczywiście patrzymy na całe święto przez pryzmat wiary, więc gdy my będziemy parzyć sobie ręce dekorując grób, zmarły będzie wyglądał za chmurki (przyjmując, że był grzeczny i poszedł do nieba) i patrząc na nasz dupny znicz i pomyśli sobie tak:
“Jak on mnie kocha! Na pewno bardziej niż sąsiad swojego zmarłego, gdyż postawił na mojej płycie większy znicz, z superdługo palącym się knotem, no i do tego jeszcze dorzucił kolorowe, odpustowe kwiaty”.
Jasne, cmentarz ładnie wygląda wieczorem, czy w nocy, jeżeli akurat nikt nie skacze po nagrobkach, ale w dzień to jeden wielki odpust.
Nie, nie myślę teraz o sprzedawanych tuż obok cmentarzy żelkach - te akurat są w porządku.
Myślę o tych stroikach we wszystkich kolorach teletubisi, wstążeczkach, bukiecikach z jesiennych liści, oraz o pięknych lampkach i zniczach, od których zacząłem swój wywód.
Na chuja to wszystko?
Nie będę lepszym człowiekiem, jeżeli wyczyszczę grób z liści, ziemi i robaków, oraz “pięknie” go przystroję.
Nie zmienię losu zmarłego przez te tradycje.
Nie będę lepszy, jeżeli przypomnę sobie o zmarłej, bliskiej mi osobie raz w roku i wystartuje w corocznym nieoficjalnym konkursie na najlepszy grób dziadka.
Nie będę lepszy od krewnych, jeżeli zepchnę ich małe lampki na krawędź grobu i dołożę swoje – wymyślniejsze i większe rzecz jasna.
Pomijając tą jedną wielką pomyłkę, zauważyłem pewną prawidłowość - z początkiem listopada panuje taka smutna atmosfera i nie bardzo wiem dlaczego.
Jeżeli od śmierci bliskiej osoby minął jakiś czas, a teraz obchodząc święto KOŚCIELNE idziemy na cmentarz, to powinniśmy się cieszyć. Co innego nam pozostaje, jak cieszyć się ze zbawienia kogoś nam bliskiego?
Dlaczego Polacy się nie cieszą? Bo nie potrafią wierzyć, a całą wiarę pochłania tradycja i brak myślenia.
W tym wszystkim powinno chodzić o coś więcej. Święto zmarłych powinno wyglądać inaczej i to nie bynajmniej jak Haloween, za oceanem.
Prosta sprawa – święto zmarłych musi być w czerwcu, aby ogólny nastrój wakacyjno-urlopowo-letni udzielał się wszystkim. Rodzina powinna zjeżdżać się w jedno miejsce zabierając ze sobą zdjęcia, pamiątki po zmarłych i ewentualnie jakiś dobry alkohol. Na takim spędzie rodzinnym można by powspominać tych, którzy odeszli, pośmiać się z anegdot, pooglądać stare zdjęcia i wspólnie pomodlić się za zmarłych. W taki sposób na pewno oddawałoby się “większą cześć” nieobecnym bliskim, a i byłoby weselej.
Co więcej, pieniądze, które normalnie każdy wydałby na kwiaty, znicze, ozdoby, zapałki, zapalniczki i paliwo potrzebne na dojazd do cmentarza, powinno dawać się na wyznaczony szczytny cel – niepełnosprawne dzieci, zdolni blogerzy, sprzęt medyczny, remont dróg, darmowe prezerwatywy w szkołach itp. Jeżeli wszystkie pieniądze, które w tym roku ludzie wpakowali w groby zebrało by się w kupę, to kasa z Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy mogła by zrobić jej laskę.
Chciałbym, aby po mojej śmierci spalono mnie i wywalono byle gdzie, lub rozebrano na części pierwsze i oddano sprawne organy. Natomiast kasę przeznaczoną na grób oddano na pierwszy rok studiów mojego wnuka.

Kończę, bo jest 1:11 i zaraz leci dobry film na TVP 1
(o tej stacji napiszę kolejną notkę jutro).
Na podsumowanie - myślcie o zmarłych i módlcie się za nich, ale częściej niż raz do roku. Z początkiem listopada uśmiechajcie się szeroko, a jak już musicie chodzić na groby, to wystarczy, że po prostu staniecie z rodziną przy nim i pomodlicie się wspólnie, oraz pośmiejecie się z tego co działo się za życia nieboszczyka.

Czy usłyszę AMEN?

święto zmarłych



Niektórzy potrafią latać…

Nie mam czasu na pisanie dłuższych notek, dlatego dzielę się tylko dziś tylko krótkimi filmami. Na mnie jako fana koszykówki robią wrażenie, ale myślę, że warto, aby każdy je zobaczył.
1. James White - ten człowiek autentycznie lata:

2. Akrobatyka w koszykówce:

3. Coś na deser…

I believe I can fly!



Tvn i szczerość prezentera

TVN można wiele zarzucić, ja osobiście cenię sobie tą telewizję, ale ta zabawna (może żenująca?) sytuacja dobrze obrazuje jak teraz wygląda polska telewizja:



« Poprzednia stronaNastepna strona »