Po prostu ja. Zajebisty JA!

Blog o mnie i o moim życiu… ale nie tylko…

Archiwum z Kategorii 'Polityka'

Urząd skarbowy – ku przestrodze!

Był poniedziałek, tuż po południu położyłem się przed telewizorem (co naprawdę rzadko mi się zdarza) i zacząłem oglądać jakiś mało inteligentny program, aby się odrobinę odstresować i poczuć jak to jest mieć ok. 100 punktów iq.
Nagle usłyszałem dźwięk domofonu. Niechętnie i ociężale wstałem z tapczanu i podszedłem do drzwi, aby podnieść słuchawkę u usłyszeć:
“Urząd Skarbowy! Proszę otworzyć!”
Jako, że parę lat temu (tak słyszałem – niczego nie wiem!) prowadziłem interes z którego nasz skarb państwa nie otrzymał ani grosza w postaci podatków, czy chociażby ZUSu, a cała sprawa została zgłoszona do urzędy skarbowego, nieco się przestraszyłem.
Podczas gdy Pan z urzędu pokonywał kolejne schody myślałem sobie:

“O kurwa, ja pierdole, co kurwa mam zrobić, chyba się zajebie!”…
a następnie:

-”Brak odprowadzania podatków, brak księgi przychodów i rozchodów, brak ZUSu, brak zarejestrowanej działalności gospodarczej i wiele innych, to będzie wyrok w zawiasach + kara równowartości używanego Porsche 911″
a potem:

“Opanuj się, spokojnie, wszystko będzie dobrze, nie panikuj”
i dalej, bardziej konstruktywnie:

“Dobra, żadnych dowodów tutaj nie mam, o niczym nie wiem i uśmiecham się szeroko”

Usłyszałem dzwonek do drzwi, otworzyłem przeciągając się i ziewając, aby ostentacyjnie pokazać, że w ogóle mnie to nie rusza i że jestem totalnie wyluzowany.
W progu ujrzałem średniego wzrostu, łysek człowieka, ubranego w całości w czarna skórę, wymachującego legitymacją z US, tak jakby, co najmniej trzymał w ręku dokumenty z FBI, lub przynajmniej z ABW.
Zaczął bardzo miło:
- “Urząd Skarbowy, mogę wejść!?”
- “Oczywiście, proszę” – odparłem całkowicie od niechcenia, mimo, że ciśnienie miałem już 2 razy wyższe niż zwykle.
Łysy (czy jak ktoś woli – “wybiórczo kędzierzawy”), groźny urzędnik wszedł szybkim żołnierskim krokiem, po czym od razu spytał:
- “Pan XXX Zajebisty?”
-”Tak, w czym mogę pomóc?” – spytałem.
-”Gdzie mogę usiąść?” – usłyszałem w odpowiedzi.
Pokazałem mu miejsce przy stole, mówiąc:
- “Może kawy?”
Urzędnik odmówił i zaprosił mnie do stołu, pytając czy domyślam się, o co chodzi.
Zgodnie z nieprawdą powiedziałem, że nie mam pojęcia.
Facet zaczął przekładać różne papiery i po chwili zerkając w nie mówi:
“Panie XXX jest Pan winien skarbowi państwa….”
Zawiesił głos na 2 godziny… no może przesadziłem, jednak minimum 2 sekundy pauzy były; w każdym razie trwały jak wieczność.
-”Tak?” – spytałem miłym głosem, uśmiechając się szeroko.
-”87 zł i 80gr”
-Ile?!” – Odparłem z niedowierzaniem.
- “Za mandaty z kwietnia i czerwca… 30 zł + 50 zł + odsetki, to będzie 87 zł i 80 gr, rozumiem, że zapłaci Pan to, teraz?”
-”Jestem zaskoczony jak Państwo teraz sprawnie działają”… potem dialog sprawiał mi już tylko przyjemność.
Nigdy w życiu nie cieszyłem się, aż tak, że mam wyrzucić niecałe 100 zł w błoto
Początkowo zastanawiałem się, czy nie zaproponować mu video (magnetowidu) zamiast pieniędzy, ale zrezgynowalem z tego pomysłu i po chwili rozmowy oraz ustaleń pól żartem, pól serio rzuciłem zdanie:
“Ja bardzo chętnie to zapłacę, ale nie mam przy sobie gotówki, a w pobliżu nie ma żadnego bankomatu – jak mnie Pan podwiezie, to nie ma problemu”
- Facet popatrzył na mnie badawczo, pomyślał chwilkę i zgodził się.
Po całej “transakcji”, do której doszło w jego aucie marki Mitsubishi, podziękowałem mu mówiąc:
“Miło się robi z Panem interesy!”
Po tym zdaniu wysiadłem z auta i śmiejąc się sam do siebie w podskokach wróciłem do domu.
Mandaty były za drobnostki, czyli – przechodzenia przez jezdnie w niedozwolonym miejscu (późny wieczór, żadnych samochodów, tylko jeden radiowóz się znalazł) oraz za usiłowanie spożycia alkoholu w miejscu publicznym – o tym pisałem w lipcu.

W czasie jazdy do bankomatu dowiedziałem się, że dopiero od kilku miesięcy w moim województwie oraz woj. Opolskim tak sprawnie działają, bo wprowadzili jakiś nowy system. Wcześniej po roku dostałbym pisemnko, z którego można wywnioskować, że “Bardzo ładnie proszą, aby zapłacić”. Cóż widać źle trafiłem w ramy czasoprzestrzenne.

Morałów jest kilka.
1. Człowiek jest jak gumka – czasem pęka.
2. Mandaty płaćmy na czas.
3. Pozory mylą
4. Kilka innych wniosków zachowam dla siebie.

Urząd Skarbowy



Policja - 2 strony medalu

Zawżdy prawdy powiadają jakoby ten zacny organ, strzegący prawości, godzien był polecenia.
Czyny jego chwalebne będą tu opisane, a moje słowo odnośnie tematyki notki, mimo iż spaźnione dań honorowe dotrzymane.

Tyle słowem wstępu, no może dodam jeszcze, że notka będzie przydługawa, może nawet najdłuższa w dotychczasowej histroii bloga, gdyż mam o czym pisać i dziś wreszcie skończyłem notkę o naszych niebieskich przyjaciołach. Zanim zabrałem się do pisania postanowiłem się czegoś więcej dowiedzieć, na temat polskich służby porządkowych.

Wikipedia podpowiedział mi:
Policja – umundurowana i uzbrojona formacja przeznaczona do ochrony bezpieczeństwa ludzi i mienia oraz do utrzymywania bezpieczeństwa i porządku publicznego.”
Z mojego punktu widzenia warto zwrócić uwagę na słowa budujące zaufanie takie jak:
- ochrona
- bezpieczeństwo
- porządek publiczny

Z założenia wszystko pięknie i fajnie, ale jak to jest w praktyce. Większość z obywateli naszego pięknego niczym Irlandia kraju, mieli pośredni, lub bezpośredni kontakt z policją.
Ja byłem “spisywany” kilka razy, 3 razy zwracałem się o pomoc i raz składałem zeznania.
Zawsze daleko było mi od używania haseł typu “HWDP” (CHWDP?), “PSY”, “KURWY” i inne odnoszące się do naszych niebieskich przyjaciół.
Pragnę opisać 2 sytuacje, które miały miejsce nieco ponad 2 tygodnie temu (czwartek i piątek).
Idę sobie ulicą w piękny wiosenny dzień. Rozglądam się wokół i patrzę na zabieganych ludzi, myśląc, że tego dnia mam już spokój od wszystkich obowiązków i moim największym problemem może być, to, że zajdzie słońce, a przyjemny lekki wiaterek, stanie się porywisty i zimny. Nagle mijając przystanek patrzę, a tam znajoma twarz. Od razu skojarzyłem, że jest to złodziej, który ukradł mojej znajomej torebkę prawie rok wcześniej. Wiedziałem jak wygląda, bo już kiedyś, gdy byłem z nią w autobusie, pokazała mi go. Wtedy głupi liczyłem na armie 30 uzbrojonych w pałki i tarcze policjantów, którzy pilnowali kibiców lokalnej drużyny, gdyż wtedy odbywał się ważny mecz. Oczywiście zanim raczyli zareagować facet zniknął, ale go sobie dobrze zapamiętałem. Tym razem postanowiłem, że nie popuszczę i ten łysogłowy bezczelny gniot poniesie konsekwencje swojego czynu. Patrząc na niego i na jego brzydką dziewczynę wyjąłem komórkę i zadzwoniłem pod 112. Wyjątkowo szybko usłyszałem głos po drugiej stronie. Wyjaśniłem, że nazywam się tak i tak, że na tym, a tym przystanku jest złodziej i że fajnie gdyby przyjechali. Dyżurny powiedział, że przyjedzie tam radiowóz.
Powiedziałem, że to wszystko bardzo miłe, co mówi, tyle, że zaraz pewnie przyjedzie autobus, a osoby stojące na przystanku zazwyczaj czekają właśnie na autobusy, więc za 5 minut faceta nie będzie.
Dyżurny powiedział, że mam czekać, bo nie wie, kiedy ktoś przyjedzie.
Nieco zirytowany, podziękowałem i postanowiłem czekać.
Minęły 3 minuty i podjechał autobus, do którego obserwowana przeze mnie para wsiadła.
Nie mając innego wyjścia wsiadłem również do autobusu, jadącego w kierunku, z którego właśnie wróciłem, ale cóż, siła wyższa. Stojąc w autobusie zadzwoniłem do chłopaka okradzionej koleżanki, aby powiedzieć mu, co się dzieje. Akurat był z nią i to w miejscu, do którego zmierzał autobus, więc oboje szli w kierunku najbliższego postoju.
Na następnym przystanku mój łysy kolega z brzydką dupą wyszedł, a ja oczywiście również.
Idąc za nim już wiedziałem, że on zorientował się, o co chodzi, bo na piechotę przeszedł taką drogę, jaką mógł jechać autobusem (do kolejnego przystanku).
Para weszła do banku, a ja spotkałem się z kumplem i jego dziewczyną, która potwierdziła, ze to na pewno on ukradł jej torebkę. Zadzwoniłem ponownie na 112, mówiąc, że mają przyjechać w inne miejsce. Byłem w szoku, ale po 5 minutach byli tam i to nowiutką policyjną furgonetką. Policjanci weszli do banku, wyprowadzili naszego złodzieja o wyglądzie zabójcy (czarne oczy, lekko przypakowany, wysokie czoło, łyska głowa).
Moi znajomi pojechali na komisariat, a ja wróciłem do domu. Później dostałem telefon, że jestem potrzebny, aby zeznawać. Czekając 2 godziny na komisariacie, aż przesłuchają koleżankę, wreszcie doczekałem się mojego przesłuchania. O ile do tego momentu mojej średnio ciekawej opowieści, można wywnioskować, że w tym przypadku policja zadziałała nawet sprawnie, to przesłuchanie było rodem z „13 posterunku”.
Wchodzę wraz z policjantem do pokoju, w którym panuje chaos i nieporządek i pierwsze słowa, jakie słyszę z ust funkcjonariusza to:
-„O kurwa, ale tu gorąco!”
Myślę, sobie, że to po prostu chwila zapomnienia, ale nie.
Policjant podchodząc do biurka wziął swoją komórkę do ręki i wypowiedział drugie zdanie:
-„Kurwa, ktoś do mnie dzwonił, Po co ktoś do mnie dzwonił?”
Nie wiedziałem, czy mam odpowiadać, czy nie, więc przemilczałem.
Policjant siadając na krześle, wziął głęboki oddech i poprosił mnie o dowód osobisty.
Po chwili ciszy, podczas której patrzyłem na jego rozpiętą w znacznym stopniu koszulę i owłosioną klatę, przesłuchanie rozpoczęło się!
Policjant otworzył Worda i pisząc mówił na głos:
-„Nie pamiętam, kiedy to dokładnie było, ale…”
Nieco zdziwiony odparłem:
-„Słucham?”
W odpowiedzi usłyszałem:
-„To są Pana słowa, właśnie składa Pan zeznania”
Zrozumiałem, o co chodzi, a chodziło o to, że sprytny policjant przerabiał zeznania mojej koleżanki, tak, aby cała opowieść była przedstawiona z mojej perspektywy, a ja miałem tylko przytakiwać i dopowiadać. Uśmiechnąłem się i czekałem słuchając tego, co rzekomo mówię.
Nudziło mi się odrobinę, więc spytałem czy mogę sobie poczytać raport koleżanki, który leżał wydrukowany na biurku. Policjant pozwolił mi, więc zacząłem sobie czytać.
Po chwili mówię:
„Tutaj jest błąd w nazwisku, nie tak, tylko siak. Tu powinno być „u” zamknięte, tutaj brakuje przecinka…”
Policjant na to bez mrugnięcia okiem mówi:
„Dobra, dobra, proszę się już tak nie wczytywać, to są tajne dokumenty” i zabrał mi raport.
Słuchając dalej „mojej” opowieści nagle zacząłem się śmiać.
Na pytanie, dlaczego się śmieję, odpowiedziałem, że z formy przesłuchania. Funkcjonariusz odpowiedział, że muszą tak robić, aby było szybciej, tylko, że bez większych zmian też nie mogą, bo prokurator się potem „czepia”.
Nagle zadzwonił telefon, facet odbiera i mówi mniej więcej tak:
„No cześć! Co pułki?! O kurwa, zajebiście pułki! Ej, to słuchaj, załatw mi takie pułki, bo potem będą w każdym gabinecie, tylko nie moim. Dobra, ok. Tylko załatw, bo muszę mieć takie pułki. Ok, zajebiście. Zajebisty motyw! Ja teraz mam przesłuchanie, więc się potem odezwę. Dobra, cześć, nara!”
Byłem zszokowany, ale tego nie pokazałem, dodam tylko, że policjant miał przeszło 30 lat, nie wiem czy nawet nie bliżej czterdziestki.
Po rozmowie, tworzenie raportu dalej trwało.
Zostałem spytany o to jak wyglądała kobieta z którą był podejrzany.
Odpowiedziałem nie kryjąc emocji:
“Jaka ona była brzydka! Masakra! Piegi na całej twarzy, ciemne, długie, tłuste włosy. Brr.. Jaka ona była brzydka!”
Po kilku kolejnych pytaniach, ja postanowiłem zadać swoje. Jak postanowiłem, tak też zrobiłem i spytałem, czy mogę wiedzieć jak nazywa się ten zatrzymany facet. Pytałem, bo czułbym się nieco bardziej komfortowo, szczególnie, że gdy go pakowali to furgonetki policyjnej, facet patrzył na mnie złowrogo.
W odpowiedzi usłyszałem:
„Z ciebie to taki wygadany cwaniak jest, co?”
Uśmiechnąłem się i powiedziałem, że nie wiem czy cwaniak, ale na pewno wygadany.
Na to policjant odparł, że wielu już takich było i że coś mi pokaże. Poprosił, abym poszedł za biurko, otworzył raport z innej sprawy i kazał mi czytać, a tam zdanie:
„Wtedy stwierdził, że to narzędzie jest zbyt tępe, aby ją zabić, więc wziął tłuczek do mięsa i uderzył ją w czoło, po czym dalej dobijał ją uderzeniami w głowę”.
Akurat znałem tą sprawę, gdyż było o niej głośno w mojej okolicy. Powiedziałem, co wiem na ten temat, a w odpowiedzi usłyszałem:
„Ty to jednak cwaniak jesteś”, oraz informacje, że 4 osoby, które widziały w wannie (bo tam zabójca je przeniósł) ciało zamordowanej kobiety, też na początku były twarde, ale później poszły się jak to policjant ujął: „leczyć do psychiatryka”.
Skończyłem to niecodzienne zeznanie i poszedłem do domu, myśląc jak to pięknie wyjąłem sobie z życia przeszło 5 godzin.
Na tym pewnie bym zakończył notkę, gdyby nie to, że następnego dnia miałem kolejne starcie pod tytułem:
„Zajebisty ja vs. Policja”
Był ciepły piątkowy wieczór. Wybrałem się z dwoma znajomymi na imprezę. Po drodze mieliśmy wstąpić do kolegi mieszkającego niedaleko lokalu, do jakiego zmierzaliśmy, aby w trójkę wypić pół litra wytrawnego trunku, jakim jest Wyborowa Rajskie Apple. Niestety okazało się, że kolega, do którego zmierzaliśmy musiał nagle wyjść i nie bardzo mieliśmy, dokąd pójść, gdyż mieszkamy kawałek drogi od miejsca, w którym byliśmy.
Poczuliśmy się co najmniej nie komfortowo wiedząc, że musimy wypić naszą wódkę, jak gównażeria gdzieś w plenerze. Ciężko jednak znaleźć ustronne miejsce w centrum miasta.
Po kilku minutach błąkania się, w końcu znaleźliśmy ładny skwerek. Nie wyciągając butelki z papieru, jak typowi menele zaczęliśmy szybko pić kolejna za kolejką.
Całe szczęście, że Wyborowa posiada świetną zakrętkę, która nadaje się jako plastykowy kielon o pojemności 25 ml. Rozglądając się na boki czy nie zbliża się do nas nic niebieskiego, lub umundurowanego, opróżnialiśmy zawartość butelki.
Nagle z za rogu wyjechała furgonetka policyjna (zwana potocznie „lodówą”, bądź obraźliwie „suką”) i widać było wyraźnie, że jedzie w naszą stronę. BA! Specjalnie do nas.
Flaszka zniknęła za naszymi plecami, a my rozpoczęliśmy żarliwą, pozorowaną rozmowę o problemach tego świata.
Furgonetka podjechała, załadowana po brzegi – 7 policjantami, co wcale nas nie zdziwiło, w końcu nas było aż trzech i to podejrzanych o zbornie, jakich mało. Jednak wysiadło tylko dwóch funkcjonariuszy, gdyż reszta prawdopodobnie się bała.
Rozpoczął się kolejny dialog (cytuje z pamięci):
Policjant: „Dobry wieczór!”
Ja: „Dobry wieczór, w czym mogę pomóc?”
Policjant: „Co Panowie, ładnie to tak?”
Ja: „Ale o co chodzi Panie władzo?”
Policjant: „A co tam macie z tyłu?” (patrząc na butelkę owiniętą w papier)
Ja: „Nie mam pojęcia co to jest”
Policjant: „Czyli Pan nie pił tutaj?”
Ja: „Nikt nic takiego nie widział”
Policjant: (wkurwiony): „Chce Pan tu ze mną dyskutować pod kamerą?!”
Po tym zdaniu policjant pokazał palcem bank, który był po drugiej stronie ulicy, a tam kamera na podczerwień.
Pomyślałem: „O kurwa” i zmieniłem strategie rozmowy mówiąc:
„Nie o to mi chodziło Panie władzo, nic z tych rzeczy”
Policjant poprosił o dowody osobiste i rozdał je niczym karty w pokorze swoim kolegom.
Każdy z nas otrzymał osobnego policjanta to rozmowy i zaczęły się negocjacje:
Policjant: „Będzie 100 zł mandatu za spożywanie alkoholu w miejscu publicznym”
Ja: „100 zł? Panie władzo, jakie 100 zl? Pan pewnie myśli, że my tutaj z premedytacją piliśmy tą wódkę, ale to wyszło niechcący, gdyż po prostu opcja z lokalem u kolegi się wykruszyła”
Policjant, pomyślał chwilę, po czym wyciągną butelkę z papieru i powiedział:
„O Wyborowa!”
Ja: „Oczywiście, byle, jakiej wódki nie pijemy!”
(wtedy wszyscy policjanci w furgonetce pokiwali głowami na znak uznania)
Policjant: „I to jeszcze Rajskie Apple”
Ja: „Tak – najlepsza!”
Policjant: „No fakt, dobra, dobra.”
Ja: „Nie, dobra tylko najlepsza! Naturalnie są jeszcze inne dobre polskie np. Żołądkowa gorzka, a nie jakieś tam przereklamowane zagraniczne Finlandie, czy inne. Wyborowa najlepsza, w końcu prawie 200 letnia tradycja”
(Policjanci znowu pokiwali głowami)
Policjant: „Czyli Panowie właściwie tak patriotycznie wspierają polską gospodarkę!”
Ja: „Wyjął mi to Pan z ust!”
Policjant: „Czyli często taki pijecie tą wódkę skoro się znacie”
Ja: „Nie tak często, ale faktycznie znamy się”
Policjant: „W takim razie będzie 50 zł mandatu”
Ja: „Panie władzo, jakie 50 zł? Za wyborową?”
Policjant 2 (patrząc na dowód, mówi do kolegi): „A widzę, że 2 dni temu urodziny były, czyli to taka urodzinowa flaszka?”
Kolega: „Pan władza rozumie, urodziny były, teraz jest piątek to postanowiliśmy troszkę zaszaleć!”
Po chwili negocjacji policjanci stwierdzili, że dadzą nam ulgowy mandat za „usiłowanie spożycia alkoholu w miejscu publicznym”, w kwocie 30 zł.
Na pytanie czy przyjmujemy, oczywiście zgodziliśmy się, dziękując za taką wyrozumiałość i niebywałą promocję. Dodałem tylko, że jestem niepocieszony, gdyż teraz dostaje mandat na 30 zł, a wczoraj poświęciłem kilka godzin, aby pomóc policji w schwytaniu i ukaraniu prawdziwego przestępcy, ale to nie było wystarczającym powodem aby anulować mi mandat.
Z lekkim niepokojem o dalszy los Wyborowej, spytałem, czy butelkę możemy zachować (a zostało tam jeszcze jakieś 0,2 l), ale na szczęście nie było z tym problemu.
Cała interwencja policyjna mająca na celu walkę z nietrzeźwością, trwała zaledwie 20 minut, więc przynajmniej poszło im to sprawnie.
Co ciekawe nie pozwolono nam zapłacić na miejscu, a byliśmy do tego skłonni.

I to by było na tyle smerfnych opowieści. Wnioski każdy może wyciągnąć sam, ja wyciągnę tylko jedne bardzo prosty:
Dobrze, nie jest, ale mogłoby być gorzej… albo odwrotnie? ;)

Policja



Roman Giertych daje radę :)

Roman Giertych jest jaki jest, ale na filmiku, który podesłał mi Wilmore, na prawdę świetnie przemawia:

Pięknie pojechał po Kurskim, oraz po PiSie.
Warto zwrócić uwagę na posła w lewym górnym roku w 6 minucie i 31 sekundzie.
Tutaj, druga (nieco gorsza, ale również ciekawa) część:

Najlepsze teksty, poza rzeczowymi argumentami:
Marszałek: “Panie pośle, czy może Pan zmierzać do końca, bo jeszcze minuta tego przedłużonego czasu Panu została”
Giertych: “Dziękuje, ale od samego początku zmierzałem do końca”
“Podwójna pomyłka jest tak samo prawdopodobna w takich sytuacjach, jak sytuacja w której na przykład jak była historia z 11 września, jak ktoś by powiedział, że przypadkowo 2 samoloty trafiły w wieże”
“To tak jak rząd Belki, przypisywałby sobie, że za ich czasów wybrano Benedykta XVI”

Dobrym podsumowaniem będą słowa mego przyjaciela, które napisał mi zaraz po przesłaniu linka:
“Nie znoszę gnoja, ale jest genialnym mówcą”



Taaa… żałoba

HA! Nie napiszę, czy to dobrze czy źle, a już na pewno nie tak jak to sobie każdy wyobraża.

Minusy:

- Gospodarka w Polsce słabnie, gdyż wszystkie kluby i różnej maści lokale są pozamykane, czyli nie ma zysków, czyli nie ma podatków, czyli państwo traci.

- Ludzie tracą czas na oglądanie transmisji telewizyjnych, które trwaja godzinami a w 5 minut przekazano wszystko co najważniejsze.

-  Wprowadzamy ogólny pesymizm

- Za granicą panowie na wysokich stołkach śmieją się z tego, który wysokiego stołka potrzebuje

Plusy:

- Kluby zamknięte, więc młodzież nie pije (lub pije mniej) i nie pali (lub pali mniej), czyli jest zdrowsza, czyli dłużej pożyje.

- Kluby zamknięte, więc młodzież uczy się…

- Niektórzy pomyślą nad życiem, śmiercią, oraz innymi sprawami uznawanymi za mądre

- Niektórzy z racji swoich zawodów mają wolne i mogą pomóc dzieciom odrobić lekcje, zaspokoić partnera, lub po prostu odpocząć.

Długawa robi się ta notka, więc teraz postawię ostatnią kropkę.



11 listopada

Jak wiemy 11 listopada 1918 roku Polska po raz pierwszy od 123 lat stała się niepodległa.

Momentem odzyskania niepodległości było przejęcie naszych wojsk przez Józefa Piłsudskiego.

Wszystko fajnie i świetnie, obchodzimy rocznicę, pokazujemy jaki mamy patriotyczny kraj, ale myślałem, że pewnych granic się nie przekracza. Otóż SuperPiS może wszystko…

Dziś 2 reprezentantów PISu - (Kamiński i Cymański), stwierdziło, że Jarosław Kaczyński jest Piłsudskim naszych czasów…

… Eee.. przepraszam?

Ja rozumiem, że prezydent nie umie poprawnie skonstruować zdania, zaczynającego przemowę po przegranych wyborach.

Ja rozumiem, że prezydent nie ma klasy, aby pogratulować, nie oczerniać opozycji

Ja rozumiem, że prezydentowi nie chce się wstać w czasie posiedzenia sejmu.

Ja rozumiem, że prezydent nie umie śpiewać hymnu

Ja rozumiem, że prezydent to nie jego brat.

Ale kurwa, aby jego partia mówiła takie rzeczy…. i w taki sposób hiperbolizowała znaczenie premiera, to tego ja już nie rozumiem.

Apeluję więc:

Zostawcie Piłsudskiego, nie degradujcie go.