Po prostu ja. Zajebisty JA!

Blog o mnie i o moim życiu… ale nie tylko…

Archiwum wrzesień, 2008

Urząd skarbowy – ku przestrodze!

Był poniedziałek, tuż po południu położyłem się przed telewizorem (co naprawdę rzadko mi się zdarza) i zacząłem oglądać jakiś mało inteligentny program, aby się odrobinę odstresować i poczuć jak to jest mieć ok. 100 punktów iq.
Nagle usłyszałem dźwięk domofonu. Niechętnie i ociężale wstałem z tapczanu i podszedłem do drzwi, aby podnieść słuchawkę u usłyszeć:
“Urząd Skarbowy! Proszę otworzyć!”
Jako, że parę lat temu (tak słyszałem – niczego nie wiem!) prowadziłem interes z którego nasz skarb państwa nie otrzymał ani grosza w postaci podatków, czy chociażby ZUSu, a cała sprawa została zgłoszona do urzędy skarbowego, nieco się przestraszyłem.
Podczas gdy Pan z urzędu pokonywał kolejne schody myślałem sobie:

“O kurwa, ja pierdole, co kurwa mam zrobić, chyba się zajebie!”…
a następnie:

-”Brak odprowadzania podatków, brak księgi przychodów i rozchodów, brak ZUSu, brak zarejestrowanej działalności gospodarczej i wiele innych, to będzie wyrok w zawiasach + kara równowartości używanego Porsche 911″
a potem:

“Opanuj się, spokojnie, wszystko będzie dobrze, nie panikuj”
i dalej, bardziej konstruktywnie:

“Dobra, żadnych dowodów tutaj nie mam, o niczym nie wiem i uśmiecham się szeroko”

Usłyszałem dzwonek do drzwi, otworzyłem przeciągając się i ziewając, aby ostentacyjnie pokazać, że w ogóle mnie to nie rusza i że jestem totalnie wyluzowany.
W progu ujrzałem średniego wzrostu, łysek człowieka, ubranego w całości w czarna skórę, wymachującego legitymacją z US, tak jakby, co najmniej trzymał w ręku dokumenty z FBI, lub przynajmniej z ABW.
Zaczął bardzo miło:
- “Urząd Skarbowy, mogę wejść!?”
- “Oczywiście, proszę” – odparłem całkowicie od niechcenia, mimo, że ciśnienie miałem już 2 razy wyższe niż zwykle.
Łysy (czy jak ktoś woli – “wybiórczo kędzierzawy”), groźny urzędnik wszedł szybkim żołnierskim krokiem, po czym od razu spytał:
- “Pan XXX Zajebisty?”
-”Tak, w czym mogę pomóc?” – spytałem.
-”Gdzie mogę usiąść?” – usłyszałem w odpowiedzi.
Pokazałem mu miejsce przy stole, mówiąc:
- “Może kawy?”
Urzędnik odmówił i zaprosił mnie do stołu, pytając czy domyślam się, o co chodzi.
Zgodnie z nieprawdą powiedziałem, że nie mam pojęcia.
Facet zaczął przekładać różne papiery i po chwili zerkając w nie mówi:
“Panie XXX jest Pan winien skarbowi państwa….”
Zawiesił głos na 2 godziny… no może przesadziłem, jednak minimum 2 sekundy pauzy były; w każdym razie trwały jak wieczność.
-”Tak?” – spytałem miłym głosem, uśmiechając się szeroko.
-”87 zł i 80gr”
-Ile?!” – Odparłem z niedowierzaniem.
- “Za mandaty z kwietnia i czerwca… 30 zł + 50 zł + odsetki, to będzie 87 zł i 80 gr, rozumiem, że zapłaci Pan to, teraz?”
-”Jestem zaskoczony jak Państwo teraz sprawnie działają”… potem dialog sprawiał mi już tylko przyjemność.
Nigdy w życiu nie cieszyłem się, aż tak, że mam wyrzucić niecałe 100 zł w błoto
Początkowo zastanawiałem się, czy nie zaproponować mu video (magnetowidu) zamiast pieniędzy, ale zrezgynowalem z tego pomysłu i po chwili rozmowy oraz ustaleń pól żartem, pól serio rzuciłem zdanie:
“Ja bardzo chętnie to zapłacę, ale nie mam przy sobie gotówki, a w pobliżu nie ma żadnego bankomatu – jak mnie Pan podwiezie, to nie ma problemu”
- Facet popatrzył na mnie badawczo, pomyślał chwilkę i zgodził się.
Po całej “transakcji”, do której doszło w jego aucie marki Mitsubishi, podziękowałem mu mówiąc:
“Miło się robi z Panem interesy!”
Po tym zdaniu wysiadłem z auta i śmiejąc się sam do siebie w podskokach wróciłem do domu.
Mandaty były za drobnostki, czyli – przechodzenia przez jezdnie w niedozwolonym miejscu (późny wieczór, żadnych samochodów, tylko jeden radiowóz się znalazł) oraz za usiłowanie spożycia alkoholu w miejscu publicznym – o tym pisałem w lipcu.

W czasie jazdy do bankomatu dowiedziałem się, że dopiero od kilku miesięcy w moim województwie oraz woj. Opolskim tak sprawnie działają, bo wprowadzili jakiś nowy system. Wcześniej po roku dostałbym pisemnko, z którego można wywnioskować, że “Bardzo ładnie proszą, aby zapłacić”. Cóż widać źle trafiłem w ramy czasoprzestrzenne.

Morałów jest kilka.
1. Człowiek jest jak gumka – czasem pęka.
2. Mandaty płaćmy na czas.
3. Pozory mylą
4. Kilka innych wniosków zachowam dla siebie.

Urząd Skarbowy