Archiwum lipiec, 2008
Myśleć 2 minuty na przód, to za mało…
Jest 2:53, właśnie skończyłem oglądać film „Ślepy zaułek” opowiadający o
czarnoskórym 16-latku mieszkającym w Brooklynie, który jest clockerem najniższym stopniem w hierarchii handlarzy narkotyków. Jego szef zleca mu pierwsze morderstwo. W ten sposób chłopak ma udowodnić lojalność. Jeśli pomyślnie wykona polecenie, może liczyć na awans i tak zaczyna się cała opowieść. Film wywarł na mnie spore wrażenie – polecam, warto obejrzeć.. Nie było w nim tylko taniej sensacji, natomiast doskonale pokazano jak środowisko działa na człowieka, który się w nim znajduje.
Również świetnie zobrazowano, jak mądrzy ludzie mogą popełniać wielkie błędy oraz jakie mają one konsekwencje w przyszłości.
Taaa… tyle, że nie o filmie chciałem pisać.
Generalnie ostatnio sporo się u mnie dzieje, nawet nie wiem, od czego zacząć, więc dziś po prostu nic nie napiszę.
Na dniach opublikuje wyniki mojej prowokacji oraz skomentuję je.
Paradoksalnie będzie to powiązane z tym, co ostatnio przeżyłem.
Za kilkanaście godzin z Anglii wraca kilka bliskich mi osób, na pewno spędzę z nimi sporo czasu, a potem napiszę co nieco o tym.
Idę spać…
Ps: Na Waszym miejscu nie czytałbym, takich enigmatycznych notek ![]()
Policyjnych opowieści ciąg dalszy…
Policja
Jak wspominałem pod koniec poprzedniej notki, wczoraj planowałem przed imprezą napić się Wyborowej, zapijając ją napojem energetycznym.
Jak postanowiłem, tak zrobiłem. Wraz z 2 koleżankami i kolegą (jakoś tak 2 pary nam się utworzyły) usiedliśmy w ustronnym miejscu i zaczęliśmy wprowadzać się w stan lekkiego upojenia alkoholowego. Zdarzyliśmy wypić 400 ml. z naszej półlitrowej butelki, a na horyzoncie pojawił się cień dwóch robokpów.
Całe szczęście okazały się one 2 policjantami, którzy w kamizelkach kuloodpornych, z uśmiechem na twarzach powitali nas hasłem:
“Dobry wieczór, proszę zabrać te artefakty i pójdziemy do bardziej oświetlonego miejsca”
Mądrala chciał zabłysnąć nowo poznanym słowem, które średnio pasowało do sytuacji, ale przynajmniej wprawiło mnie to w dobry humor. Idąc w stronę lepiej oświetlonego miejsca, z pełną powagę powiedziałem do policjanta trzymającego latarkę:
“Mógłby mi Pan tutaj na butelkę poświecić, bo chciałbym przelać z kielona”. Stróż prawa odpowiedział, że zaraz dojdziemy do latarni i śmiał się, że nie chce niczego wylać.
Odpowiedziałem mu: “Przecież to Wyborowa - nie może się zmarnować!”
Idąc zaczynam tłumaczyć:
“Panowie, aby była jasność, ja tutaj tylko z koleżanka piłem, a ta para nie”
Po krótkiej rozmowie i gadaniu bzdur o mandatach po 100 zł każdy, nie udało nam się przekonać, że nasz kolega nie pił, więc zaproponował:
“Albo Pan z koleżanka dostajecie po 50 zł, albo w trójkę po 30 zł”
Pomyślałem: “2 x 50 zł > 3 x 30″ i w imieniu naszej trójki, wybrałem drugą opcje.
Niestety trafiliśmy na młodych, ambitnych stróżów prawa, którzy musieli sprawdzić, czy aby nie jesteśmy poszukiwani międzynarodowym listem gończym, więc musieliśmy czekać pół godziny, aż Panowie zaczną wypisywać kwitki (co oczywiście później trwało kolejne 15-20 minut).
Para umundurowanych mężczyzn była dosyć specyficzna. Pierwszy z nich był mądralą, który mimo, że był miły, to jednak brakowało mu nieco poczucia humoru. Drugi natomiast cały czas był uśmiechnięty i śmiał się z naszych dowcipów.
Warto również nadmienić, że wybieraliśmy się na “Beach Party”, więc mimo średniej temperatury i deszczu, byliśmy ubrani bardzo letnio i mieliśmy ręczniki na karkach. Warto również dodać, że wysoka koleżanka o ciele modelki, odsłaniała całe swoje długie nogi, ponieważ jej spodenki były prawie jak majtki.
Mimo, całego zajścia cała nasza czwórka była w szampańskim humorze, toteż zaczęliśmy rozmawiać z policjantami.
Wśród, wielu wybitnych haseł i dialogów, do zacytowania wybrałem te, które najbardziej zapadły mi w pamięć.
“Mądrala” to policjant numer 1, natomiast: “Policjant” to ten pogodniejszych stróż prawa:
Kolega (wyciągające 2 dłonie w górę):
“Zawsze marzyłem, aby przybić piątki policjantowi! Piąteczka?!”
Policjant: “Eee… niee”
Kolega: “No proszę, tylko raz!”
Policjant: “Nie mogę tak na służbie…”
Po zmianie tematu i minięciu kilku minut, kolega podjął kolejną próbę:
“Tutaj, tyłem, kolega (drugi policjant) nie zauważy!”
Policjant: “Naprawdę nie mogę”
Zasłoniłem ręcznikiem policjanta mówiąc:
“No proszę przybić, zasłoniłem Was, nie straci Pan autorytetu przy koledze”
Niestety policjant nie dał się przekonać, mimo jeszcze kilku prób, ale koleżanka zaproponowała Mądrali co innego:
“Mogę sobie zrobić zdjęcia w Pana czapce? Zawsze chciałam to zrobić!”
Mądrala: “Nie”
Koleżanka: “Proszę…”
Mądrala (nieco mniej stanowczo): “Nie…”
Wyciągnąłem telefon (Nokie 9300), aby sprawdzić godzinę. Mądrala popatrzył i spytał:
“9500?”
Odparłem: “Nie - 9300, chce się Pan pobawić?”
Mądrala: “Nie, dziękuję”
Ja: “Na pewno? Ma dużo ciekawych funkcji”
Mądrala: “Nie, dziękuję”
Później Mądrala w rozmowie kilka razy rzucił dwuznacznym dowcipem:
“Ja nic nie mówię, ale to Pan patrząc się na spodnie pytał się, czy chce się czymś pobawić”
Odparłem: “Tak, to prawda i dalej podtrzymuje tą propozycje”
Po odmowie Mądrala odwrócił się plecami do mnie, aby dalej patrzeć na nogi mojej koleżanki (której sugerował kilka razy, że chce jej numer telefonu), a ja podziwiałem jak krople deszczu spływają po napisie “POLICJA“. W pewnym momencie zdjąłem ręcznik z karku i zacząłem wycierać plecy Mądrali.
On obrócił się i spytał: “Co Pan robi?”
Ja (nie przestając wycierać): “Wycieram, bo napis “POLICJA” średnio przez ten deszcz było widać”
Mądrala: “Proszę mnie nie dotykać!”
(mina policjanta, któremu ktoś wyciera plecy ręcznikiem, jest bezcenna!)
Ja: “Dobrze, ale ja to robiłem z troski”
W czasie naszych niezwykle błyskotliwych dialogów przyjechała furgonetka policyjna. Panowie policjanci pilnie się nam przyglądali, a w szczególności długonogiej koleżance. Kierowca regularnie puszczał “oczko” do niej oczko, ale ona udawała niewzruszoną. Dobrze, że nie wiedział, że się kiepsko całuje (o tym przekonałem się kilka godzin później), bo by pewnie tego nie robił.
W każdym razie pożartowaliśmy sobie wspólnie. Panowie policjanci zgadywali co studiuje - jedne obstawiał, że dziennikarstwo, natomiast drugi, że prawo. Mina im zrzedła, gdy powiedziałem, że chwilowo dorabiam u Wujka prokuratora, ale oczywiście powiedziałem, że żartuje i wyjaśniłem czym się na prawdę zajmuję.
Naturalnie zaproponowaliśmy im resztę wódki, ale mimo, że chcieli, to nie mogli przyjąć na służbie. Było też kilka haseł odnośnie biustu koleżanki i łapówki (że niby pokazywanie odrobiny biustu to łapówka). Spytałem o to, czy aby być w policji trzeba być takim wysokim jak oni, tj. czy jest jakieś minimum wzrostu. Odparli, że nie i że są mali policjanci, tylko, że oni z reguły za biurkiem siedzą. Na to wysiliłem sie intelektualnie i powiedziałem:
“Takie smerfy?”
Otrzymałem potwierdzającą odpowiedź :).
Podpisując mandat, tak jak ostatnio podziękowałem za promocję.
Tak mniej więcej wyglądało nasze prawie godzinne spotkanie z 2 pracownikami państwowymi.
Całe szczęście następne kilka godzin spędziłem w klubie na piasku (12 ton piasku wsypano na parkiet) i bawiłem się świetnie.
Nawet wygrałem w konkursie na taniec…
Nie ważne
Pora na morał:
“Picie alkoholu poważnie szkodzi zasobom Twojego portfela”
RedBull i Actimel - cała prawda! ;-)
Właśnie wróciłem z Biedronki, otwieram pocztę, patrzę a tutaj jakiś spam.
Jednak nie zignorowałem tej wiadomości ze względu na ciekawy nagłówek - “Prawda o Actimel i o RedBull”
Ciekawe, że otwierałem jednocześnie tego maila i napój Be Power! (Biedronkowy odpowiednik RedBulla - przypomina autor).
Treść maila (z poprawionymi literówkami i błędami):
“ACTIMEL
Aspekty, które trzeba mieć na względzie.
ACTIMEL dostarcza organizmowi bakterię zwaną L.CASEI. Ta substancja jest wytwarzana w naturalny sposób przez 98% organizmów, lecz kiedy dostarcza się jej dodatkowo przez dłuższy czas, organizm przestaje ją produkować i stopniowo „zapomina”, co musi robić i jak robić, przede wszystkim u osobników poniżej 14 lat.
W rzeczywistości (Actimel) pojawił się jako lek dla tych niewielu ludzi, którzy nie wytwarzają tej bakterii, ale ilość tych osób okazała się tak niewielka, że lek ten okazał się nieopłacalny. By go zrobić opłacalnym sprzedano jego patent firmom żywnościowym.
Departament Zdrowia zobowiązał ACTIMEL (firmę produkującą) do zaznaczenia w swoich reklamach, że produktu tego nie należy spożywać przez dłuższe okresy i firma ta dopełniła tego obowiązku, ale w formie tak zakamuflowanej, że żaden z konsumentów nie zauważy tego ostrzeżenia. (W każdym kraju wykorzystuje się inne kruczki językowe…przypisek mój)
Jeśli któraś matka decyduje się na uzupełnienie diety żywnościowej swojego dziecka ACTIMELEM, nie zauważy żadnego ostrzeżenia o niestosowności jego użycia i nie dowie się, że może powodować poważną krzywdę w przyszłości, spowodowaną manipulacjami reklamowymi, aby powiększyć zyski producentów.
RED BULL
TEN NAPÓJ JEST SPRZEDAWANY WE WSZYSTKICH SUPERMARKETACH NASZEGO KRAJU…
NASZE DZIECI MOGĄ GO SPOŻYWAĆ NA SPRÓBOWANIE….MOŻE TO BYĆ ŚMIERTELNE…
RED BULL został stworzony, by stymulować mózg osób poddanych dużemu wysiłkowi fizycznemu i wielkim napięciom stresującym, ale nigdy by być konsumowanym jako napój obojętny czy chłodzący.
RED BULL JEST NAPOJEM ENERGETYCZNYM, który się rozprowadza po całym świecie z pomocą sloganu: Zwiększa wytrzymałość fizyczną, podwyższa zdolność koncentracji i szybkość reakcji, dodaje energii i poprawia rześkość. Wszystko to można znaleźć na puszeczce RED BULLA Napój energetyczny tysiąclecia…!
Red Bullowi udało sdię dotrzeć do prawie 100 krajów świata. Marka CZERWONEGO BYKA ma jako swoich konsumentów młodzież i sportowców, dwa segmenty atrakcyjne, które zniewolono prez stymulację, którą powoduje ten napój.
Napój ten został stworzony przez Dietricha Mateschitza, przedsiębiorcę pochodzenia austriackiego, który odkrył ten napój przez przypadek. Stało się to podazas podróży służbowej do Hong Kongu, kiedy pracował dla fabryki produkującej szczoteczki do zębów.
Plan na bazie przepisu, który zawierał kofeinę, i taurinę wywołał furorę w tym kraju. Słusznie przewidział olbrzymi sukces tego napoju w Europie, gdzie na razie nie istniał ten produkt i co więcej zobaczył wielką szansę przeistoczenia się w przedsiębiorcę.
ALE PRAWDA O TYM NAPOJU JEST INNA: FRANCJA i DANIA właśnie zabroniły jego rozprowadzaniu, ze względu n ato, że jest to śmiertelny koktajl, spowodowany zbiorem witamin mieszanym z GLUCURONOLACTONE, produktem chemicznym wysoko niebezpiecznym, który został stworzony przez Departament Obrony Stanów Zjednoczonych w latach sześćdziesiątych, by stymulować morale wojska w Wietnamie, który działał jako narkotyk halucynogenny, zwalczający stres wojenny. Jednak jego efekcty w organizmie okazały się tak niszczycielskie, że został wycofany wobec wysokich wskaźników migreny, guzów mózgowych i chorób wątroby, które występowały u żołnierzy, którzy go spożywali….Pomimo tego na puszce RED BULLA można wyczytać wśród składników: GLUCURONOLACTONE, skatalogowany medycznie jako stymulant.
Co jednak nie figuruje na puszce RED BULLA, to konsekwencje jego spożycia, które powinny być umieszczone w całej serii OSTRZEŻEŃ:
1).- Jest niebezpiecznie spożywać go, jeśli po jego spożyciu nie wykonujesz ćwiczeń fizycznych, ponieważ funkcja energetyzująca napoju przyspiesza rytm bicia serca i może spowodować nagły zawał.
2).- Jesteś w niebezpieczeństwie dostania wylewu do mózgu, spowodowanego tym, że RED BULL zawiera składniki, które rozcieńczają krew, by serce mogło łatwiej przetaczać krew by móc w ten sposób wysiłek fizyczny uczynić mniej wyczerpującym.
3).- Zabronione jest mieszanie RED BULLA z alkoholem, ponieważ mieszanka ta zmienia napój w “Śmiertelną Bombę”, która atakuje bezpośrednio wątrobę, powodując, że miejsce zaatakowane się nie regeneruje.
4).- Jednym z podstawowych składników RED BULLA jest witamina B12, używana w medycynie do ratowania pacjentów w stanie nieprzytomności po spożyciu olbrzymich dawek alkoholu. Stąd nadciśnienie i stan ekscytacji, w którym się znajdujesz po spożyciu RED BULLA, jak gdybyś był pod wpływem alkoholu.
5).- Regularne spożywanie RED BULLA wyzwala pojawianie się całej serii chorób nerwowych i neurotycznych nieodwracalnych.
WNIOSEK: Jest to napój, który powinien być zabroniony, ponieważ jest mieszany z alkoholem i tworzy bombę zegarową dla organizmu, przede wszystkim, wśród nastolatków i dorosłych, którzy nie posiadają tej informacji.
PRZEKAŻ TO DALEJ, PRZYNAJMNIEJ NIECH LUDZIE WIEDZĄ I NIECH SAMI DECYDUJĄ
(RAPORT PHD KHALET GEBARA MD in USA California (UCLA University)”
Teraz pora na mój komentarz.
Sekunda, tylko wezmę jeszcze łyczka Be Powera…
Ok, mogę pisać. O Actimelu nie będę się wypowiadał, bo miałem go może ze 2 razy w ustach i zwyczajnie mało mnie on interesuje. Moze Wilmore napisze coś więcej o tym, bo czasem w jego lodówce widuję ten produkt.
Napiszę tylko, że słyszałem już dosyć dawno temu podobne opinie, tak więc możemy przyjąć, że jest w tym sporo, lun nawet 100% racji.
Natomiast jako znawca i smakosz napojów RedBullopodchodnych, czuję potrzebę i obowiązek ustosunkowania się do podanych zarzutów.
Jestem przekonany, że picie regularnie i/lub nadmiernie tego typu napojów na pewno szkodzi zdrowiu, ale tak jest z większością artykułów spożywczych, więc zarzut numer 5 jest co najmniej śmieszny.
Odnośnie przyspieszania bicia serca i co za tym idzie zwiększenia ryzyka zawału, to naturalnie jest to prawda.
Ja akurat muszę wypić w krótkim czasie 2 litry napoju, aby poczuć spore pobudzenie i szybsze bicie serca.
Należy jednak zadać sobie pytanie: Jaka grupa wiekowa pije napoje energetyczne?
Nie trzeba robić specjalnych badań aby stwierdzić, że jest to głównie młodzież i w mniejszości osoby w wieku średnim.
Teraz pora na drugie pytanie: W jakim wieku najczęściej dostaje się zawału?
Tutaj również nie potrzeba żadnego statystyka, lub lekarza, aby wiedzieć, że są to osoby starsze, lub ledwo łapiące się na określenie “bycia w średnim wieku”.
Wniosek narzuca sie sam - RedBull na pewno powoduje pewien rodzaj ryzyka zawału, jednak podejrzewam, że osoby, które miały nieszczęście tego doświadczyć, są jednostkami w skali światowej, gdyż jest to produkt dla ludzi z innymi problemami zdrowotnymi niż ryzyku zawału.`
To samo tyczy się punktu drugiego - młodzi ludzie mają silniejszy organizm - koniec, kropka.
To tak jakby wymagać opisu na każdej butelce alkoholu, że jeżeli roczne dziecko napije się choć troszkę, może umrzeć - to raczej oczywiste.
Pora na omówienie punkty numer 3. Wiadomo, że zarówno alkohol jak i napój energetyczny jest szkodliwy dla wątroby. Podejrzewam, że lepiej wypić 250 ml wódki i 250 ml RedBulla, niż pól litra wódki. Pomijając stan trzeźwości, to na pewno wódka będzie groźniejsza dla wątroby.
Punkt czwarty, mówi o efekcie jaki daje RedBull - nie widzę w tym nic złego, do tego właśnie służy - do pobudzenia.
To chyba na tyle. Podsumowując:
Napoje energetyczne są dla ludzi. Na pewno nie są to produkty zdrowotne, bardziej zakwalifikowałbym je do swego rodzaju używek. Mają swój cel, mają również skutki uboczne, ale pite przez osoby w odpowiednim wieku, w normalnych ilościach i z odpowiednią częstotliwością, na pewno nie będą miały wpływu na stan zdrowotny spożywającego.
Amen. Carpe Dżem!
Zapach letniego powietrza, dymu sziszy oraz moje myśli…
Lato, to taki czas, w którym człowiek odpoczywa od pracy, domu, szkoły i ogólnej rutyny życia.
Między innymi, dlatego autor Waszego ulubionego bloga uwielbia lato i traktuje je jako katalizator życia.
Mimo, że mam sporo różnorakiej pracy i wiele planów na najbliższe kilka miesięcy, to również staram się odpoczywać.
Dziś około 1:30 w nocy poszedłem do kuchni, zrobiłem sobie mocną, słodką kawę, przygotowałem sziszę do rozpalenia, ubrałem moją nową letnią kurtkę i wyszedłem na balkon.
Rozsiadłem się wygodnie na plastykowym fotelu, puściłem muzykę i popijając kawą dym z sziszy oglądałem gwiazdy.
Cały czas wypuszczając z ust dym, tworzyłem drogę mleczną i rozmyślałem sobie. Początkowo myślałem o kilku ostatnich przeżytych miesiącach oraz o moich planach na bliższą i dalszą przyszłość. Później zacząłem rozmyślać o moich bliskich, którzy pojechali pracować do Anglii, Niemiec, Holandii, Rumunii, lub do innych krajów europejskich. Przez chwilę nawet naiwnie pomyślałem, że też patrzą teraz w gwiazdy i o mnie myślą, ale nie będę hiperbolizował.
Było mi totalnie błogo, gdy usłyszałem piosenkę: „Aniel Eyes” śpiewaną przez Katie Melua.
Ogólnie dodałem jej piosenki do mojej ścieżki dźwiękowej życia.
W tych pięknych i specyficznych warunkach zaczęły rodzić mi się w głowie całkiem ciekawe myśli i pomysły. Oczywiście nie było to nic tak rewolucyjnego jak wynalezienie siedmiodniowych gaci, lub sprzedaż nerki na Allegro, ale byłem bliski osiągnięcia takiej poprzeczki intelektualnej. Większość przemyśleń zostawię dla siebie, ale te najbardziej ogólne mogę przelać na klawiaturę.
Doszedłem do wniosku, że człowiek byłby szczęśliwszy gdyby nie obierał w życiu żadnych celów, ale z drugiej strony byłoby ono wtedy za mało skomplikowane, za mało ciekawe.
Nagle w mojej głowie pojawił się komunikat: „Najwyższa pora na małą, kurwa zmianę!”
Tylko jak zmieniać swoje życie na plus? Problem jest tak trudny, jak ustalenie, która postać z Kubusia Puchatka jest najbardziej seksowna.
Jak i Wy wszyscy drodzy czytelnicy, jestem zapewne przewrażliwiony na swoim punkcie.
Dlatego stwierdziłem, że trzeba efektywniej wykorzystywać czas w życiu. Cokolwiek będę robił, zapytam sam siebie „Czy to przybliża mnie do jednego z obranych celów?”. Jeżeli odpowiedz będzie negatywna, to zaniecham tego, lub skrócę czas, który bardziej lub mniej świadomie chciałem na to poświęcić.
Dlatego teraz idę pod prysznic, umyję zęby i zacznę tworzyć.
Co tworzyć?
Niech to pozostanie na razie moją tajemnicą…
Ps: Polecam każdemu, takie wyciszenie od czasu do czasu.
Komentarze(3)