Po prostu ja. Zajebisty JA!

Blog o mnie i o moim życiu… ale nie tylko…

Archiwum grudzień, 2007

Są przyjaciele, są przyjaciele…

Zgodnie z moim planem, wczoraj piłem. O 22, wraz z przyjacielem przyszedłem do kumpla z 2 niebylejakimi flaszkami o pojemności 0,5 L. Było nas 4 i łącznie 5 butelek dobrego, a zarazem mocnego alkoholu.
Po 12 kolejkach i licznych rozmowach o kobietach i kurwach, mój drogi przyjaciel powiedział przełomowe dla tej nocy zdanie:
?Pobawiłbym się?.
Oczywiście tego typu hasło nie pozostało bez odzewu i w odpowiedzi szybko padło ?Ja też? z ust pozostałej trójki.
Dzwonimy do kumpla i pytamy się czy nas zawiezie (Jeszcze 1 nie było, więc bez krępacji zadzwoniliśmy). Po informacji, kogo i gdzie trzeba zawieść usłyszeliśmy w odpowiedzi:
?To dla mnie priorytet!?
I po 10 minutach pod domem stała już srebrna astra, z zawodowym kierowcą.
Pojechaliśmy na imprezę? bawiliśmy się bardzo zacnie?.
BARDZO ZACNIE! Wychodząc z klubu zaczepił nas szatniarz i spytał czy mamy ochotę na jogurt, (Danone aksamitny w foliowym opakowaniu przypominającym dzbanek), bo on już calą noc się żywi tym jogurtem i nie może. Oczywiście, że mieliśmy ochotę, więc podziękowaliśmy aniołowi pod postacią szatniarza i szybko wypiliśmy ten specjał.
A o 4 co się stało? Przyjechała po nas srebrna Astra, ale że chętnych do dalszego picia w doborowym towarzystwie przybyło, to jechaliśmy na dwie tury, a odległość dzieląca nas od domu wcale taka mała nie była? Jednak ma się tą zgraną ekipę, oraz sprawdzonych ludzi.
Przyjechaliśmy. Do naszego męskiego 4 osobowego grona doszła jakże urocza kobieta + nasz ukochany niepijący kierowca. Zostały 2,5 butelki. Po kilku toastach wódka się niestety skończyła. Pozostały porządki i przetransportowanie 2 odpoczywających (my nie zaliczamy tak zwanych “zgonów” o - to dla ludzi bez klasy ) towarzyszy z dywanu do łóżka. O 10 nastąpił powrót do domu?
Impreza bez ekscesów, bez przedawkowania alkoholu, bez chamstwa.
Pełna kultura picia i imprezowania.

Oczywiście kobieta o której ostatnio pisałem odwołała spotkanie, więc moje plany lekko się modyfikują ? jutro znowu pije, pojutrze też bo w końcu Sylwester, a wyrywam w nowym roku?
Co ma wisieć, nie utonie.
3 dni temu była rocznica śmierci Magika.. jeszcze nie skończyłem pisać o nim notki, ale wkrótce to zrobię, a na razie przedstawiam fragmenty piosenki jego formacji, które wyrażają po części to co działo?
?Normalnie o tej porze woże się po mieście normalnie o tej porze raz lepiej, raz gorzej. Zazwyczaj jak żaba skacze z miejsca na miejsce (..) Wczoraj przy fajce i butelce, po którą trzeba stać w kolejce, było więcej kobiet wszystkie były piękne? taaaa lepiej jak jest więcej (..) Wieczór długi jak korale, a ja wciąż zmieniam lokale (..) Nie będzie kłopotu z powrotem
? są przyjaciele, są przyjaciele?

Tak w skrócie w kolejności:



Wszystkie one to kurwy są…

Będę niepoprawny politycznie
Będę przeklinał.
Będę mówił to co myślę.
Gorzej - będę pisał co mi mózg na klawisze przyniesie
Więc jak nie chcesz zburzyć sobie mojego wcześniejszego obrazu zbudowanego na podstawie miłych notek o np. “Biedronce”, to nie czytaj dalej.

Właśnie skończyłem oglądać film “Porachunki”. Kto widział, to wie o czym jest film, kto nie widział, niech spierdala na google.pl

Jest po 2 w nocy i jestem wkurwiony.

Dobra sprawa jest taka, nie zależało mi, choć dziewczyna była ładna i miła, ale bez rewelacji.
Umówiłem się z nią.
Taaa.. była taka pachnąca, umalowana, że przeciętniakowi ugięły by się kolana, ale nie o to tutaj chodziło. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na to, że będzie dobrze (dzieciak).
Ładnie i pięknie, a tu po 2,5 godzinnej rozmowie dowiaduje się, że ona kurwa jest zajęta.
No dobra fajnie, ale, przez kogo?
Przez mojego kolegę, który wygląda tragicznie, jeździ Tico, a jak się odezwie, to, to co mówi jest jeszcze gorsze niż to jak wygląda.

No kurwa, ja pierdolę - że niby gorszy jestem?
Jak gorszy, jak 3 tygodnie temu była wolna i leciała na mnie (tak, tak ja to wiem)!
A sytuacja ta nie jest pierwsza tego typu, ale o tym aż żal pisać.
W każdym razie wcześniej umawiał się ze mną mając jakiegoś blondyna pedała i twierdziła, że “gdyby nie on”… Nie ważne.
I co teraz ma jakiegoś niskiego, chudego TicoDrivera?
A to, że ja jestem zajebisty to fakt oczywisty i tłumaczyć tego nie mam zamiaru

Najlepiej moje emocje oddają słowa mego przyjaciela:
“W chuj się chujowo czuje”.
Tak właśnie jest.
O ile, kiedy się dowiedziałem o tej rewelacji, to postanowiłem odpuścić w końcu kierują mną pewne normy, oraz coś na kształt moralności, o tyle teraz nie mam skrupułów.

Wyrwę ją. Może na raz, może na dwa, może na dłużej, ale zrobię to

Dlaczego?
- Dla zasady
- Przez moje chore ambicje
- Aby udowodnić, że nie jestem gorszy
- Aby się sprawdzić
- Bo chcę
- Bo po prostu mogę…

Będę kurwa, kimś kim nie jestem. Zimnym skurwielem.

Wczoraj mój przyjaciel napisał mi:
“Chuj mnie szczela, ta jedna pierdolona miłość, nic się nie zmienia , męczy mnie i dusi może przyjaciela ktoś ocuci? Miłość, jeden wielki chuj. Bawi się Tobą i niszczy zarazem, nie opisze tego żadnym słowem, ani wyrazem. Wypierdalam spać tym razem, bo nie mam już siły iść na kolanach z tym marasem.”

No tak? Amen.
Dziś wspólnie podjęliśmy męską decyzje.
Kupujemy 0,7 i idziemy pić - niestety mój partner do picia, na skutek czynników wyższych nie mógł dotrzymać mi towarzystwa, a jeszcze aż tak źle nie jest abym sam ze sobą pił.
Z kobietą jest jak z wódką - niby w porządku, ale nie wiesz kiedy nastąpi moment, że zwali z nóg i powoduje, że chce Ci się rzygać.

Wiecie co jest najgorsze?
Znając moje nastawienie, bohaterka tej dzisiejszej opowieści umówiła się ze mną na sobotę.

Co jest kurwa?
Nie wiem kurwa.
Ale kurwa nie odpuszczę.

I chuj.



Sosnowiec

Autentyk z ambitnego programu “Telefoniada”:

Prowadzący pyta kobietę:
- Jaką nazwę nosi trzecia planeta od Słońca?
- Hmmm…
- Słucham Panią…
- Hmmm… jakaś podpowiedź?
- No dobrze… gdzie pani mieszka?
- W Sosnowcu.

Dziękuje i życzę hmmm.. ciekawych Świąt.



Nie każdy…

Nie każdy rozumie, że jest.

Nie każdy rozumie że myśli.

Wielu myśli, że rozumie….

Nie każdy rozumie,  że ja inaczej rozumuję.

Pojmujesz?



Zagadka świąteczna…


Dziś zagadka dla kobiet, oraz mężczyzn.

Był sobie idealny mężczyzna i idealna kobieta. Pewnego dnia spotkali
się i zostali parą, a że ich związek był idealny pobrali się. Ślub był oczywiście idealny. A ich wspólne życie było naturalnie tak samo
idealne.

W zaśnieżony, wietrzny wieczór Wigilijny ta idealna para jechała
samochodem po krętej drodze, gdy nagle zauważyła kogoś na poboczu, kto
prawdopodobnie złapał gumę. W związku z tym, że byli idealną parą,

zatrzymali się, żeby pomóc. To był Mikołaj z ogromnym worem
prezentów. Nie chcąc rozczarować dzieci oczekujących na prezenty,
idealna para zaprosiła Mikołaja, z ogromnym worem prezentów do
swojego samochodu. I szybko zajęli się rozwożeniem upominków.

Na nieszczęście coraz bardziej pogarszały się (i tak już
ciężkie)warunki drogowe i niestety doszło do wypadku.

Tylko jedna z tych trzech osób przeżyła.
Kto?

Zastanów się najpierw, a dopiero potem przejdź niżej …

Przeżyła idealna kobieta. Ona była jedyną osobą,która naprawdę
istnieje.
Każdy wie, że Mikołaja nie ma, a idealnego mężczyzny tym bardziej.

Teraz kobiety wyłączają tego bloga, a dalej czytają tylko mężczyźni


Jeśli Mikołaj nie istnieje i idealny mężczyzna też nie to za
kierownicą musiała siedzieć idealna kobieta. Co wyjaśnia, dlaczego
doszło do wypadku.
A tak w ogóle jeśli jesteś kobietą i właśnie to czytasz (pomimo, że
miałaś skończyć parę linijek wyżej), udowodniłaś coś jeszcze:
KOBIETY NIGDY NIE ROBIĄ TEGO, CO IM SIĘ POWIE!!! :D



NastEpna strona »